No więc jest pierwszy rozdział, proszę was o komentarze, głównie te z radami :D
miłego czytania <3
***
Gabrielle patrzyła w lustro. Widziała w nim szesnastoletnią,
dziewczynę przeciętnego wzrostu ze zgrabną sylwetką. Ubrana była w stare,
czarne, luźne jeansy. Jej ulubione. Ciemnoszara koszulka wisiała na niej,
delikatnie podkreślając biust. Na stopach miała grube skarpety do połowy łydek.
Lubiła wygodę. Twarz postaci okalały ciemnobrązowe, długie do pasa włosy. Jej
delikatnie zadarty nosek idealnie kontrastował z malinowymi ustami. Duże oczy w
kształcie migdałów lekko mieniły się kolorami ognia, lecz w większym stopniu
przeważała w nich delikatna błękitno szara barwa. Miała wory pod oczami. Ale
tym co najbardziej przyciągało uwagę były białe skrzydła, które wyrastały z jej
pleców. Pokryte były pięknymi, długimi i miękkimi piórami. Kości, które
mocowały skrzydła w jej ciele były doskonale widoczne. Mocne i masywne. Miała je złożone, dlatego całe były widoczne w
odbiciu. Czasem myślała, że ma już dosyć dźwigania tego cudu na swoich plecach.
Zastanawiała się czemu właśnie ona. Były chwile kiedy miała dosyć tego całego
aniołowania. Lecz po chwili przypominała sobie czego znakiem są te skrzydła i
uspokajała się.
Włosy spięła w luźny kok
i odwróciła wzrok od lustra. Usiadła na parapecie i wyglądała przez okno, na
ludzi załatwiających swoje sprawy. Nie ruszała się już parę minut, pogrążona w
myślach, kiedy w drzwiach stanął jej najlepszy przyjaciel, Daniel.
Był wysokim brunetem o zaciętym wyrazie twarzy z
uwydatnionymi kośćmi policzkowymi. Usta miał zaciśnięte w smukłą kreskę, ale to
oczy chłopaka przykuwały najwięcej uwagi. Piękne, duże, okrągłe, koloru ognia. Widniały
na jego twarzy niczym dwie najjaśniejsze gwiazdy. Przy nich jego skóra wydawała
się strasznie blada, choć w rzeczywistości był delikatnie opalony. Daniel był
umięśniony, ale szczupły i zgrabny. Był serfaninem. Z jego pleców także wyrastały skrzydła.
Czarne. Dużo większe niż jej. Jego pióra były odrobinę dłuższe. Skrzydła rosły
z wiekiem. Stał w drzwiach jej pokoju. Dziewczyna wiedziała, że jest bez koszulki.
Zawsze po domu chodził bez koszulki. Trochę ją to denerwowało, lecz wiedziała,
że nie robi jej tego na złość. Lubił swobodę.
- Nawet się do mnie nie zbliżaj- warknęła Gabrielle, nie
odwracając się w jego stronę. Wiedziała, że tam stoi mimo tego, że poruszał się
bezszelestnie. Zmysły aniołów są bardziej wyczulone niż te ludzkie - nie mam
ochoty z nikim rozmawiać.
Chłopak ignorując jej
ostrzeżenie podszedł do niej i delikatnie przytulił nastolatkę. Odtrąciła go,
ale on nie dawał za wygraną i powtórzył gest jeszcze raz. Po kilku nieudanych próbach
dziewczyna odwróciła się gwałtownie w jego stronę, patrząc na niego z wyrzutem.
Daniel dobrze wiedział co kryje się pod jej maską. Wiedział, że jest załamana i
bliska płaczu. Znał ją w końcu od dziecka.
- Mała przestań, wiesz, że nie zrobię ci nic złego-
powiedział te słowa aksamitnym głosem. Rzadko słyszała u niego taką czułość.
Doceniła to, ale mimo tego fuknęła- nie mów do mnie mała. Jestem od ciebie tylko
dwa lata młodsza.
-Dobra, daj spokój, już nie będę tak mówił, tylko daj się
dotknąć. Widzę przecież, że coś nie gra- patrzył na nią z delikatnie
przechyloną głową. Dobrze wiedział, że to na nią działa, że ją uspokaja. Powoli
miękła.
-Czemu ty mnie tak dobrze znasz ?- zapytała dziewczyna. Nadal
grała niedostępną - to jest nie fair.
- Uwierz mi wiele rzeczy w życiu jest nie fair- powiedział
puszczając jej oczko. Przysunął sobie krzesło i usiadł naprzeciwko niej.
-Nie udawaj, że jesteś na tym świecie niewiadomo ile czasu i
wszystko wiesz o życiu- Gabrielle nadal była zdenerwowana.
-Nie czepiaj się, powiesz co się dzieje ?- przesunął krzesło
bliżej niej tak, że ocierali się skrzydłami.
-Chyba i tak nie ma sensu tego przed tobą ukrywać.
-No w końcu…
-Mimo tego spróbuje- Gabrielle uśmiechnęła się do niego
bezczelnie i odwróciła się twarzą do okna.
-Jesteś uparta- powiedział Daniel z przekąsem. Dziewczyna
uśmiechnęła się w duchu- między innymi dlatego cię lubię.
Nic nie mówili przez jakiś czas. Dziewczyna czasem odwracała
twarz w stronę Daniela, ale chyba nie wiedziała, że to robi. Oczy miała
zamglone, zamyślone. Dostrzegał ogniste błyski w tych pięknych plamkach na
zasmuconej twarzy. Zmieniała się jak każdy anioł. Jej skrzydła stawały się
coraz bardziej okazalsze, zmieniały już powoli kolor na czarny, a oczy już
zaczynały się przemieniać, mimo, że miała jeszcze cały rok do dorosłości.
Pamiętał swoją przemianę, pamiętał ten ból, nie chciał żeby tego doświadczała.
Kochał ją jak siostrę. Młodszą siostrę, której nigdy nie miał, którą mu
zastępowała. Kiedy anioł przemienia się, staje się masywniejszy, wyższy, jego
skrzydła, jego oczy, zmieniają się, a on cały pięknieje. Lecz to są tylko
zmiany zewnętrzne. Fizyczne. Ważne jest to co dzieje się w środku. W mózgu, w myślach.
Wtedy sposób myślenia, cała psychika, wszystko się zmienia. Ujawniane są
sekrety serfaninów. Nie wszystkie oczywiście, ale znaczna większość. Tok
myślenia naprawdę się zmienia po poznaniu wszystkiego. Daniel nie chciał żeby
ona tego doświadczyła. Twierdził, że nie jest na to gotowa. Wiedział jednak, że
jej od tego nie uchroni. To jest nie uniknione.
Kiedy tak myślał
Gabrielle nagle się odezwała
- Myślę nad ich
pośpiechem. Całe życie spędzają w biegu. No tak, ale przecież to ludzie. Ich
czas jest ograniczony. Nie tak jak mój. W końcu jestem aniołem.
Zwróciła się teraz do chłopaka:
- Nie sądzisz, że to niesprawiedliwe ? My, serfanini,
anioły, jesteśmy inni niż ludzie, lepsi. Dużo lepsi. Dlaczego tak jest ? To
jest naprawdę okropne. Ten brak sprawiedliwości. Te różnice. I w dodatku jest
tak nas mało. Czemu nasz świat jest połączony ze światem ludzi ? Czemu to my
musimy walczyć ? Czemu musimy to wszystko znosić ? Ludzie myślą, że to ich
wojny są straszne. Dlatego, że nie widzieli naszych. Czemu Bóg nas tak każe ?
Czemu cierpimy za naszych przodków ?- wyrzuciła z siebie myśli, które ją
dręczyły. Łzy ciekły jej powoli po policzkach. Kapały od wypowiedzenia
pierwszego słowa.
Daniel, kiedy tylko zaczęła mówić i kiedy zobaczył pierwszą
łzę szklącą się w jej oku, od razu zareagował. Usiadł obok i przygarnął ją do
siebie. Kiedy skończyła mówić pocieszał ją. Długo i cierpliwie. Potem
odpowiedział jej na pytania.
-Owszem to jest niesprawiedliwe. Nawet bardzo. Na to
dlaczego tak jest nie potrafię ci odpowiedzieć i to wie tylko sam Bóg. Kolejne
odpowiedzi uzyskasz kiedy przejdziesz przemianę. Wiesz, że nic nie mogę na ten
temat powiedzieć. Tajemnica Przyrzeczenia zamyka mi usta. Dosłownie.
-Tak wiem, przepraszam cię, że tak przy tobie wybuchłam. Jako
słudzy Boga musimy być twardzi-nastolatka już ochłonęła. Teraz delikatnie
wtulała się w nagi, umięśniony tors chłopaka.
-Moja droga pamiętaj, że przy mnie zawsze możesz wypłakiwać
sobie oczy- delikatnie uśmiechnął się do Gabrielle- Nie jesteś jeszcze
serfaninem, jesteś aniołem. Wiesz przecież, od ciebie nie wymagają jeszcze
takiej postawy- głaskał jej włosy. Bardzo ją to uspokajało.
-Jestem już w obozie, muszę się tego uczyć…- była coraz
bardziej załamana. Znów nastała chwila ciszy.
-Wiesz, myślę, że te twoje pytania to ucieczka. Uciekasz
przed tym co było, przed tym co jest. Nie chcesz myśleć o rodzinie, o
wyszkoleniu- powiedział Daniel zastanawiając się nad każdym słowem.
-Yhym, masz rację. Nie ukrywam tego. Nadal nie mogę
zapomnieć o rodzicach. Robi mi się nie dobrze na myśl, że już więcej ich nie
zobaczę. A obóz jest najgorszym koszmarem. To jest… Brak mi słów na określenie
tego niedorzecznego wymysłu. Cały czas ćwiczenia, ćwiczenia i ćwiczenia. W
ternie z oddziałem, w terenie, potem indywidualne, opracowywanie strategii i
jeszcze chłosta pod presją. Rozumiesz ?! Biją nas do utraty przytomności tylko
po to żeby sprawdzić czy nie wydamy pozycji oddziału wrogich Adversae. Przecież
to jest okropne. Znęcanie się nad młodymi aniołami. Mam wiele blizn na plecach.
Są straszne. Dobrze, że trwa to tylko do przemiany- dziewczyna bliska była
wybuchu. Na chwilę przestała mówić i głęboko się zastanowiła- Dlaczego nigdy
nie widziałam blizn u ciebie ?- zapytała teraz już raczej z ciekawością niż
złością w głosie.
-Widzisz, u serfaninów, po przemianie, rany i blizny goją
się dużo szybciej niż u młodych. Pomaga nam to na polu walki- cały czas głaskał
delikatnie jej włosy tuląc ją do siebie. Jeszcze nie uspokoiła się w pełni.
-Więc i nasz organizm przystosował się do walki. Świetnie,
po prostu genialnie. Stworzeni jesteśmy tylko to bitwy. Zupełnie jak roboty,
nie ? Zaprogramowane, bez wolnej woli, stworzone tylko do jednego, żeby
zabijać. Niosąc zniszczenie, śmierć i strach wszędzie gdzie zjawią się nie
proszeni. Za nie wykonanie rozkazu co nas czeka ? Egzekucja z ręki towarzysza
lub dowódcy- westchnęła, teraz już zdenerwowana, a nie smutna.
-Chwila, skąd wiesz o karze ?- zapytał zaniepokojony
chłopak- mówili wam już o tym ?
-Tak, zrobili cały dzień na katowanie nas informacjami o
nieposłuszeństwie i zdradzie.
-W drugim tygodniu szkolenia ?! Czy im się w głowach
poprzewracało do cholery ?! Przecież to przekazuje się w dwa tygodnie przed
zakończeniem szkolenia !- Daniel był oburzony- Kogo masz za dowódcę ?
-Bellica.
-Trafił wam się jeden z najgorszych. Kurde, mała, współczuję
ci. Ja miałem najlepszego jakiego tylko
można dostać w tym zatęchłym lesie- uśmiechnął się wspominając szkolenie,
drużynę i kapitana.
-Pertinax ?- zapytała Gabrielle zainteresowana.
-Dokładnie. Znasz już wszystkich ?
-Prawie - powiedziała wymijająco - Słuchaj koniec tematu na
dzisiaj okej ? Nie mam ochoty tego wspominać w dodatku wtedy kiedy widzę ten
twój uśmieszek, kiedy o tym mówię- Wysunęła się z jego objęć i postawiła
krzesełko na miejscu.
-Przepraszam cię moja droga. Nie gniewaj się za to. Wiesz,
że obóz jednak czegoś uczy, a wspominając swoich towarzyszy nie mogę się nie
uśmiechnąć.
Spojrzała na niego. W momencie kiedy wypowiadał te słowa po
jego twarzy przemknął ledwo widoczny grymas bólu.
Tak- pomyślała- Alex zginął w ich czwartej wspólnej bitwie.
Byli najlepszymi przyjaciółmi. Współczuję mu. Nie wyobrażam sobie straty
Elizabeth- jej oczy ponownie się zaszkliły, lecz odwróciła się tyłem do Daniela,
żeby tego nie widział.
Rozejrzała się po swoim pokoju. Zajmowała go odkąd straciła
rodziców, czyli od pięciu lat. Nic się nie zmienił przez ten czas. Na ścianach,
pomalowanych na ciemno fioletowy kolor, wisiały te same plakaty Nirvany,
Systemu of a Down, Greenday’a i Linkin Parku. W rogu, na prawo od okna stało
duże, stare biurko. Rodzice przywieźli je z Ignis. Wiele rzeczy z jej pokoju
pochodziło z ojczyzny. Półki z książkami, szafa, misternie zdobione łóżko i
szafki z ubraniami. Na przeciwko
hebanowych drzwi umieszczone było duże okno z pięknym widokiem na londyński zaułek. Gabrielle kochała książki, kochała czytać. Oryginalną dekoracją w jej pokoju, był stoliczek z książek poukładanych jedna na drugą. Takich stoliczków było kilka w całym domu, wszystkie jej autorstwa. Poza tym książki zalegały na wszystkich szafkach i łóżku.
Przez chwilę znów zapatrzyła się na obraz za oknem.
Pomyślała, że chciałaby być normalna i żyć normalnie. Mieć zwykłe problemy
ludzkich nastolatków, a nie toczyć ciągłą walkę, nie tylko z Adversae, ale też
ze sobą i swoim przeznaczeniem.
Kiedy tak myślała poczuła dłoń Daniela na swoim ramieniu.
– Chodź, musimy iść
do Zakątka – oznajmił jej spokojnym głosem, delikatnie ciągnąc Gabrielle w
stronę wyjścia z pomieszczenia. Dziewczyna kiwnęła głową ze zrozumieniem.
– Kto dziś będzie ? –
spytała nie ukrywając ciekawości. Już nie miała ochoty niczego udawać, choć
wiedziała, że zaraz znów będzie musiała przywdziać maskę.
- Nikt szczególny,
ale jesteśmy wezwani – odpowiedział Daniel uśmiechając się słabo – zakładaj już
lepiej ten swój uroczy, najlepiej czarny, płaszczyk i ciężkie buciory –
ponaglił ją z udawaną irytacją. Cicho śmiał się pod nosem i szukał koszulki,
kiedy dziewczyna wiązała swoje czarne dziesięciodziurkowe glany.
***
Wiem, że jest dużo błędów ortograficznych i interpunkcyjnych i innych też. Proszę was o komentarze
~Gabi
Świetny blog + fajny design :)
OdpowiedzUsuńhttp://dawidkwiatkowski-opowiadanie.blogspot.com/
To jest naprawdę dobre. Zakochałam się w początku i twoim opisie ach
OdpowiedzUsuńMasz pomysł na tą historie i przyznam że jest on całkiem fajny, przynajmniej na razie.
Co mi się nie podoba.... nie do końca rozumiem co ma wspólnego Bóg z całą historią. Wyjaśnisz mi? Dziwne są też łzy bohaterki. Pewnie tu chodzi o mój gust, ale naprawdę nie lubie gdy bohaterzy płaczą, zwłaszcza w pierwszym rozdziale.
Piszesz na dość wysokim poziomie, w porównaniu do mnie jesteś o wiele lepsza. Jestem pod wrażeniem. Nie umiem pisać strasznie długich i obszernych komentarzy więc pozostawiam ci to co tutaj jest.
Pozdrawiam i przepraszam za niespójność w całej wypowiedzi. Plącze jak to zwykle ja :D
Dzieki ci za wszystkie uwagi i zachwyty xD Kocham pisac opisy, a sama nie lubie kiedy sa strasznie rozbudowane i nudne, wiec staram sie tego unikac. Co do Boga, wstepne wyjasnienie ukaze sie w drugim rozdziale który topornie powstaje, ale powstaje :D Gabi placze, poniewaz zmaga sie z wieloma problemami, choc na ogol jest silna, to od czasu do czasu troche sie zalamuje xD Nie zgodze sie z Toba co do mojego poziomu. Jest mnostwo powtorzen i okropnych bledow. Poza tym to moje pierwsze takie opowiadanie ;P
UsuńJeszcze raz dzieki za wszystko <3
Czekam sobie i czekam na rozdział... ja nie odpuszcze
OdpowiedzUsuń